Wystarczy nawet 1800 zł by w Białymstoku kupić gotową pracę doktorską - "to szokujące"

„Zadbaj o swoją przyszłość i zamów u nas swoją pracę licencjacką, magisterską lub inną”- popularne oferty napisania prac w dzisiejszych czasach nikogo już nie dziwią. Podobnie jak stawki, za które możemy zyskać tytuł licencjata lub magistra. Obecnie prace te mogą kosztować odpowiednio 550 i 650 złotych.

Mnie zainteresował jednak białostocki rynek prac doktorskich. Jak udało mi się ustalić z rozmów telefonicznych przeprowadzonych z osobami ogłaszającymi się na białostockich portalach, w mieście kupimy je już za kwotę 1800zł.

Okazuje się, że pod ogłoszeniami typu: „pomożemy w napisaniu pracy dyplomowej, która będzie należała tylko do ciebie, dostosowana indywidualnie do potrzeb twoich oraz twojej uczelni!” możemy znaleźć młode, dwudziestokilkuletnie osoby, które mimo że nie mają doświadczenia, chętnie „podejmą się wyzwania” i napiszą także pracę doktorską:

- Jeśli chce pani wiedzieć, raczej zajmuję się pisaniem licencjatów i prac magisterskich, ale w swoim życiu napisałem już dwie prace doktorskie. Nie powiem, długo to zajęło, dlatego raczej nie podejmujemy się takich rzeczy, ale nie odmówię. Ja skończyłem w Białymstoku studia na kierunku informatyka, ale pracę pisałem już chyba ze wszystkich dziedzin, nawet literaturoznawstwa – mówi pan Paweł, do którego zadzwoniłam dziś z ogłoszenia.

Inne osoby, z którymi się skontaktowałam, także przyznały, że nigdy wcześniej nie pisały prac doktorskich, ale „mogą spróbować”:

- W mojej grupie jest kilka osób, które zajmują się pisaniem, myślę, że pracę doktorską pisalibyśmy w kilka osób, a potem ktoś jeden zająłby się korektą, żeby to zamknąć w jedną całość. Za stronę doktoratu nie wzięlibyśmy więcej, niż za stronę pracy magisterskiej, to jest 11 złotych, i tak nam się opłaca, bo doktorat zajmuje zapewne minimum 200 stron – powiedziała pani Iwona, absolwentka Zarządzania i Ekonomii UwB.

„Wyzwania” chętnie podjęłaby się również inna młoda absolwentka UwB, pani Katarzyna, która ogłosiła swoje usługi na jednym z białostockich portali. Jak przyznała dziś w rozmowie telefonicznej, dotąd pisała same licencjaty, rzadziej prace magisterskie:

- Przyznam, że praca doktorska to już „większa sprawa”, ale jeśli może być napisana w języku polskim, i nie goni panią termin, to mogę się tego podjąć. Proszę o podesłanie dokładnego tematu, abym zobaczyła, z czym to się je. Jeśli chodzi o cenę mojej usługi, to myślę, że dogadalibyśmy się na 1800zł - poinformowała mnie młoda białostoczanka.

Była to najniższa zaproponowana dziś stawka za napisanie pracy doktorskiej w naszym mieście. Ogłaszający się zadeklarowali też, że opłaty można przelewać ratami. Dla porównania sprawdziłam także ceny usług profesjonalnych ogólnopolskich firm, które zajmują się pisaniem prac doktorskich.

Cennik jest bardzo szczegółowy, a stawki uzależnione od terminu realizacji zamówienia, stopnia naukowego osoby piszącej (możemy wybierać spośród magistrów i doktorów), ilości stron, jak również, czy naszą pracę napisze jeden z „top 10 najlepszych redaktorów”. Jak się okazuje, gdy zamawiamy pracę doktorską napisaną w przeciągu miesiąca, za jedną stronę zapłacimy 42zł. Łączny koszt zamówienia pracy doktorskiej w profesjonalnej firmie, przy minimum 200 stronach wyniósłby nas więc ok. 8,5 tys. zł.

O opinię na temat czarnego rynku prac doktorskich w naszym mieście zapytałam prof. Henryka Wnorowskiego, dziekana Wydziału Ekonomii i Zarządzania UwB:

- To szokujące, przyznam, że zaskoczyła mnie pani wielce! Trudno uwierzyć w takie stawki, ale nawet jeśli coś takiego ma miejsce, to nie znaczy, że łatwo można zdobyć stopień doktora. Procedura jest o wiele bardziej skomplikowana, przez lata trzeba uczęszczać na seminarium, pisać pracę etapami, po drodze publikować i uczestniczyć w konferencjach. Przyznam szczerze, że to wręcz niemożliwe, żeby ekonomista czy informatyk napisał dobrą pracę z zakresu humanistyki, np. literaturoznawstwa. Zawsze uważałem, że stopień doktora to prestiżowy szczebel w edukacji człowieka, a takie stawki za napisanie pracy są bardzo niskie, są wręcz niemożliwością - podsumował prof. Wnorowski.
Trwa ładowanie komentarzy...