Białystok ma najwięcej bezrobotnych w kraju. Eksperci nawet nie widzą szans na poprawę

Jak informuje GUS, niepokojący poziom bezrobocia to zjawisko, które nie omija nawet największych miast wojewódzkich. Według ostatnich opublikowanych statystyk, najgorzej wypada Białystok, ponieważ posiada największą liczbę bezrobotnych w całym kraju.

Stan ogólny w Polsce jesienią 2013 roku wskazywał na 2 mln 75 tys. ludzi, z czego wynikało, że stopa bezrobocia w naszym kraju była równa 13%. GUS opublikował również dane odnoszące się do największych miejskich metropolii i, jak się okazuje, – najkorzystniejsza sytuacja, z najniższym stopniem bezrobocia (utrzymującym się na poziomie poniżej 5%) notowana jest jedynie w Poznaniu (4,2 proc.) i Warszawie (4,8 proc.). To tu można mówić o stopie bezrobocia zbliżonej do ideału. Zazwyczaj przyjmuje się bowiem, że okolice 3-4 proc. są naturalną stopą bezrobocia, wskazującą na stan równowagi na rynku pracy.



Na całkiem przeciwległym biegunie w stosunku do innych miast wojewódzkich znajduje się Białystok, tu niestety stopa bezrobocia jest równa 13,6 proc. i przewyższa już nawet średnią krajową. Jeśli spojrzeć na ostatnie lata, sytuacja z bezrobociem najbardziej pogorszyła się tylko w dwóch polskich miastach: Szczecinie (z 4 do 10,4 proc.) i we wspomnianym Białymstoku (stopa bezrobocia wzrosła tu z 7,1 do 13,6 proc.).

Niestety, nawet specjaliści z zakresu ekonomii i socjologii nie widzą szans na poprawę w stolicy województwa podlaskiego. Profesor Henryk Wnorowski, dziekan Wydziału Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku, ze smutkiem przyznaje, że prognozy dla naszego miasta na następne lata wcale nie są pomyślne:

- Przykro mi, ale na horyzoncie nie widać żadnej perspektywy, nic takiego, co mogłoby sytuację z bezrobociem zmienić. Nawet nie ma przesłanek, by mówić o jakichś pozytywnych zmianach. Jak wynika z mojej wiedzy, po okresie zimowym żaden większy przedsiębiorca nie planuje inwestycji w naszym mieście. Nie możemy też się niczym pochwalić, jeśli chodzi o przyciąganie kapitału zagranicznego, Białystok nie jest wcale miastem biznesu czy dużych inwestycji. Powinniśmy jedynie oddać hołd wszystkim tym małym i średnim przedsiębiorcom, którzy jeszcze w regionie działają i w jakiś sposób dają zatrudnienie. Przykro jest to mówić, ale ci młodzi ludzie, którzy w czerwcu 2014 roku skończą uczelnie wyższe, najprawdopodobniej będą musiały szukać zatrudnienia poza miastem i tym regionem – zauważa prof. Henryk Wnorowski.

Tę zasmucającą prognozę potwierdza również prof. Tadeusz Popławski, socjolog UwB – on też jest zdania, że dla Białegostoku nie ma zbyt dobrych perspektyw, jeśli chodzi o rynek pracy:

- Stolica Podlasia będzie się systematycznie wyludniać, prognozy przewidują, że w ciągu najbliższych lat z Białegostoku wyemigruje kolejnych kilka tysięcy mieszkańców. Szanse na to, by mogło się polepszyć, są nieduże, chyba musiałby nastąpić jakiś większy przełom. Gdyby np. Białoruś dotknął poważniejszy kryzys lub zmieniła się tam władza, to dałoby naszemu miastu szanse na rozwój inwestycji i handlu ze wschodnimi sąsiadami. Białystok faktycznie stałby się wtedy bardziej atrakcyjnym miejscem dla przedsiębiorców ze Wschodu. Niestety mamy tu też niskie, w porównaniu do innych regionów kraju zaludnienie, dlatego ten stosunek bezrobocia jest inny, niż np. na Śląsku. Tak duże bezrobocie to skutek także małej liczby sklepików, bazarków, te niestety systematycznie znikają z naszego miasta i mamy do czynienia z krachem starego przemysłu. Zasmucające jest również to, że kształcimy zdolnych specjalistów i my, biedna Polska nasze najcenniejsze skarby oddajemy całkowicie za darmo tym wszystkim bogatym krajom – ze smutkiem zauważył prof. Tadeusz Popławski.
Trwa ładowanie komentarzy...